Szum, szept, szmer → zobacz zdjęcia z premiery albumu

•

fot. Adam Durjasz

Zapraszamy do wspólnego wysłuchania albumu „Szum, szept, szmer” — na krzesłach i poduszkach, na stojąco lub w pozycji leżącej. Premierę zaplanowaliśmy jako czas spotkania z dźwiękiem i przestrzenią, ze społecznością i samym/samą sobą. Tym wydarzeniem zapraszamy do wsłuchiwania się w szumy, szepty i szmery miasta. Album tego samego dnia trafi zarówno do popularnych, jak i tych mniej popularnych serwisów streamingowych.

Wydarzenie odbędzie się w nowo otwartej Sinfonii Varsovii. Wstęp, jak na niemal wszystkie wydarzenia Domu Sztuki, jest bezpłatny. Każda osoba biorąca udział w premierze otrzyma płytę CD wraz z książeczką (bookletem). Poczęstunek przygotuje Bar Mir, czyli spółdzielnia pracy ludzi i drobnoustrojów na rzecz weganizacji Grochowa.



Zespół

Autorzy i autorki:
Alex Banaszkiewicz, Iwo Bojadżijewa, Witek Dąbrowski, Sara Kałużna, Joanna Keler, Małgorzata Romanowska, Ilya Semashkevich, Ola Stemplewska, Sebastian Świąder, Olga Tsiashkevich

Kurator i prowadzący proces: 
Dorian W. Widawski 

Mastering: 
Paweł Kulczyński

Spacery, warsztaty i wykłady: 
Adam Durjasz, Izabela Dłużyk, Edka Jarząb, Paweł Kulczyński, Marta Michalska, Justyna Stasiowska, Anna Wrońska

Projekt graficzny: 
Zofia Kuryło 

Fotografie: 
Adam Durjasz 

Redakcja: 
Ewa Pietraszek 

Reżyseria światła w czasie premiery: 
Mikołaj Szulczewski

Realizacja dźwięku w czasie premiery: 
Ilya Semashkevich

Księgowość: 
Karolina Litwińska 

Produkcja i koordynacja: 
Helena Łomnicka 

Opieka organizacyjna: 
Marta Palińska

Wydaje: 
Dom Sztuki

Partneruje:
Sinfonia Varsovia

Patronują medialnie:
Notes Na 6 Tygodni, Radio Chillizet

Projekt finansuje:
Miasto Stołeczne Warszawa



Pracując nad albumem „Szum, szept, szmer” przez kilka miesięcy chodziliśmy z mikrofonami po stale przekształcających się osiedlach Warszawy — Grochowie, Sadach Żoliborskich i Służewie nad Dolinką.

Inspiracji szukaliśmy w śródmiejskim harmidrze, na peryferyjnych nieużytkach i dzikim brzegu Wisły. Kierowaliśmy się przy tym ciekawością i uważnością wobec otoczenia, mając jednak świadomość, że żadna z tych postaw nie jest jednoznacznie pozytywna. To z ciekawości wzięło się przecież „odkrywanie świata” i kolonializm, a uważność coraz częściej bywa frazesem albo po prostu produktem.

Dużo rozmawialiśmy o tym, jak trudno wykroczyć poza dzielenie rzeczywistości na ciszę i hałas, naturę i kulturę, siebie i resztę. Miasto nabierało dla nas naprzemiennie cech miejsca wspólnoty i osamotnienia, dialogu i sporu. Ścierają się w nim sprzeczne potrzeby i konkurują ze sobą różne grupy: lokalne społeczności, anonimowe tłumy, firmy deweloperskie i jednodniowi turyści. Jak pokazują kolejne utwory, bywamy tu jednocześnie u siebie i w gościach. 

W konsekwencji nic na tej płycie nie jest jednoznaczne.

To dziesięć utworów, na których żaby brzmią jak z filmu grozy, a pociągi przypominają wieloryby. Hałas skrzyżowań staje się punktem wyjścia do harmonijnych kompozycji, a zwyczajna furtka otwiera świat niecodziennych dźwięków. Warszawa, jako miasto nakładających się warstw i równoległych historii, jest tu szczególnym kontekstem.


Lista utworów

01. Iwo Bojadżijewa, Opór nie jest daremny

W mieście interesuje mnie konflikt, nierówności i negocjowanie podziału przestrzeni przez ludzi, nieludzi, rośliny czy technologie. Inspiracją do powstania utworu jest Dolinka Służewiecka, gdzie pewnego majowego wieczoru przypadkiem trafiłam na koncert żab. Wymiar akustyczny dolinki współtworzą m.in. odgłosy samochodów, szum potoku, szmer elektrowni wodnej, koncerty żab, kroki przechodniów i terkot rowerowych kół. Według mapy akustycznej Warszawy to jedno z najgłośniejszych miejsc stolicy. Dominuje tu szum, bardzo wyraźnie słyszalny na nagraniach terenowych, które są bazą utworu. Szukam w tym szumie akustycznych szczelin, rywalizacji, współbrzmień, ledwie słyszalnych alikwotów. Zastanawiam się, co można w nim usłyszeć, wyartykułować i wyrzeźbić. A o tym, że akustyczny opór nie jest daremny, przekonały mnie żaby konkurujące na głośność z przejeżdżającym motorem i karetką (tzw. efekt Lombarda, czyli mimowolne podnoszenie głosu w hałasie, żeby się przebić przez tło).

Iwo Bojadżijewa — z wykształcenia filolożka i socjolożka. Ukończyła liceum muzyczne w klasie skrzypiec, ale nigdy profesjonalnie nie zajmowała się muzyką. W ostatnich latach powróciła do muzyki, grając z innymi w ramach Warszawskiej Orkiestry Społecznej, a ostatnio także podejmując samodzielne próby pracy z dźwiękiem. W ramach cyklu Szum szept szmer stworzyła swój pierwszy utwór z użyciem nagrań terenowych, elektroniki i skrzypiec. Jest zwolenniczką systemowego ograniczania czasu pracy, aby uwolnić zasoby na działania twórcze. Bywała barmanką, tłumaczką, badaczką i autorką tekstów, a najwięcej zawodowego czasu spędziła w środowisku ekologicznych organizacji pozarządowych, zajmując się przeciwdziałaniem smogowi i greenwashingowi czy społecznymi konsekwencjami odejścia od węgla.

fot. Adam Durjasz


02. Sara Kałużna, Direction: Loss

W lutym 2025 roku przeżywałam jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Traciłam bardzo wiele, mierząc się z różnymi wymiarami żałoby.

Jeździłam wtedy autobusem 138 z Mokotowa na Saską Kępę, w kierunku zajezdni Utrata. Codziennie patrzyłam na napis „Kierunek: Utrata” i odbywałam tę samą podróż.

Została ze mną myśl o traceniu jako nieuniknionej części codzienności.

Od pewnego czasu znowu jeżdżę tą samą trasą, ale wysiadam przy moście, żeby wiosłować na Wiśle. Relacja z rzeką poszerzyła moje rozumienie straty. Wisła, której ubywa z każdym rokiem, stała się dla mnie przestrzenią kolektywnej żałoby. Patrząc na nią, konfrontujemy się z tym, że nasze światy i krajobrazy podlegają nieuchronnym przemianom, z którymi nie zawsze potrafimy się pogodzić.

Punktem wyjścia w tworzeniu jest dla mnie zawsze autoetnografia — osobisty temat albo emocja. W kolejnych krokach staram się odnaleźć bardziej uniwersalne przestrzenie w historii, którą chcę opowiedzieć. Natomiast muzycznie moją metodą są improwizacja i ciekawość — poszukuję brzmień, które mnie inspirują i w jakiś sposób korespondują z tematem, emocją lub myślą. A potem za nimi podążam.

Sara Kałużna — kompozytorka, wokalistka i autorka tekstów. Tworzy muzykę opartą na improwizacji, pracy z głosem i poszukiwaniu własnego języka dźwiękowego. Kompozycję traktuje jako sposób opowiadania historii i budowania relacji między ciałem, pamięcią i krajobrazem. Jej praktyka artystyczna wykracza poza muzykę — pisze, fotografuje i współtworzy kolektyw Kiss My Poem. Z wykształcenia jest antropolożką kultury i dziennikarką. Trenuje wioślarstwo.

fot. Adam Durjasz


03. Ilya Semashkevich, City Elevator

Nie wiem, gdzie jest moje miasto i czy w ogóle istnieje, a zarazem mam ich wiele. Wygląda więc na to, że moje miasto jest we mnie i dookoła, a przede wszystkim w ludziach, którzy mnie otaczają.

W mieście najbardziej mnie ciekawi różnorodność oraz łączenie technologii z naturą i człowiekiem.

Jestem zainteresowany sposobem tworzenia field recordingowej muzyki bez nadmiaru sprzętu, w którym mikrofon jak lupa umożliwia dostrzeganie mikrodźwięków. Ciekawi mnie pogłębienie percepcji słuchowej i kompozytorskiej na podstawie tego, co mnie otacza. „City Elevator” stał się dla mnie wypowiedzią o poszukiwaniu ciszy i spokoju w Warszawie.

Ilya Semashkevich — białorusko-polski kompozytor, realizator dźwięku i artysta multidyscyplinarny. Urodzony w 1997 roku w Brześciu, mieszka i pracuje w Warszawie. Jego praktyka łączy kompozycję elektroniczną i akustyczną, performance na żywo, improwizację oraz ekspresję wizualną. Z doświadczeniem w jazzie, produkcji dźwięku i muzyce eksperymentalnej działa w gatunkach takich jak minimal, ambient, IDM, trance oraz muzyka współczesna. W swojej pracy traktuje dźwięk jako strukturę i formę, narzędzie percepcji, pamięci i myślenia artystycznego. Pod wpływem estetyki lo-fi, minimalizmu i przestrzenności brzmienia rozwija koncepcję imaginative mixing, dźwiękowych odpowiedników kompozycji wizualnej.

fot. Adam Durjasz


04. Joanna Keler, Stay Here

Do stworzenia utworu zainspirowały mnie liminalne przestrzenie Warszawy — przejścia dla pieszych, przejścia podziemne, dworce — miejsca nieustannego przepływu dźwięków, komunikatów, kroków i sygnałów.

Punktem wyjścia była sytuacja bardzo osobista: zamiast szukać ukojenia poza miastem — w ciszy lasu czy odosobnieniu — świadomie weszłam w centrum miejskiego ruchu, w stanie rozedrgania i napięcia, by odnaleźć spokój poprzez uważne zanurzenie się w jego dźwiękach. Szczególnie zainteresował mnie powtarzalny, rytualny charakter sygnalizacji świetlnej, komunikatów i miejskiej infrastruktury — brzmień, które zwykle odbieramy jako irytujące, a które stały się dla mnie punktem skupienia i regulacji napięcia.

Interesuje mnie, czy dźwięki miasta podporządkowanego ruchowi i produktywności można usłyszeć inaczej — nie tylko jako hałas, ale jako przestrzeń możliwego zatrzymania. Bliska jest mi w tym praktyka głębokiego słuchania Pauline Oliveros, w której słuchanie staje się cielesną relacją ze światem, oraz myśl Tricii Hersey z książki „Rest Is Resistance” o odpoczynku jako formie odzyskiwania podmiotowości.

Szukam więc momentu oddechu nie poza miastem, ale w jego sercu — wśród rytmów sygnalizacji, pogłosów dworca i szumów komunikacyjnych, w których hałas przestaje być tylko przeciążeniem i staje się chwilą regeneracji.

Joanna Keler — wydawczyni i producentka podkastów oraz audycji radiowych. Współpracowała m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Dużym Formatem”, „Wysokimi Obcasami” i Radiem TOK FM. Interesuje ją dźwięk jako sposób dokumentowania miejsc, pamięci i codziennych doświadczeń. Pracuje z nagraniami terenowymi, tworzy pocztówki dźwiękowe i eksploruje praktyki uważnego słuchania.

fot. Adam Durjasz


05. Małgorzata Romanowska, Śliwki-robaczywki

Cześć, miło Cię poznać. Zapraszam, usiądź w cieniu, napawaj się zielenią. Jak widzisz, jestem grochowskim ogródkiem. Wybacz, pewnie możesz zauważyć, że nadwyrężył mnie ząb czasu — stara jabłonka daje karłowate owoce, a moje śliwki to same robaczywki. Pamiętam jeszcze, jak brzmiała wojna. W latach 40. wyrósł na mnie dom i pojawili się w nim ludzcy mieszkańcy. Od kilkudziesięciu lat daję im spokój i ukojenie. Tworzę miejsce, w którym wraz z innymi istotami mogą się poznawać, budując bezkonfliktowy mikroświat. Jest nas — ogródków — coraz mniej. Coraz mniej śpiewu ptaków, coraz mniej ciszy… Za to coraz więcej obaw, huku i trzasku. Coraz więcej wkradających się w kolejne przestrzenie betonowych potworów.

Słyszę ich kroki. Czuję ich oddech. Czy wygram tę nierówną walkę i będę mógł koić kolejne pokolenia moich ludzkich i nieludzkich domowników?

Małgorzata Romanowska — aktywistka na rzecz istot ludzkich i nieludzkich, badaczka miejskiego pejzażu dźwiękowego, fotografka, innowatorka społeczna oraz wielbicielka Grochowa. Od 15 lat wsłuchuje się w brzmienie Warszawy — zarówno tej współczesnej, jak i historycznej. Ta fascynacja zaowocowała pracą doktorską w dziedzinie nauk o Ziemi i środowisku. Uwielbia podróżować blisko i buszować po (nie)znanych kątach, obserwować naturę przenikającą do ludzkich osiedli oraz podważać antropocentryczną perspektywę.

fot. Adam Durjasz


06. Witek Dąbrowski, From an Unbuilt

„From an unbuilt” to napis, który napotkałem wśród graffiti namalowanych na ścianach nieużytków. Chyba dobrze opisuje ich istotę. Coś z niewybudowanego. Niezrealizowanego. Albo: coś z od-zbudowanego. Jeśli miasto postrzegać jako sieć miejsc o szczególnym osobistym znaczeniu, to dla mnie wyjątkowo ciekawe są sieci ukryte: kanały, podziemia, linie elektryczne, rury, a także obszary pomiędzy, tzw. nieużytki, miejsca, które człowiek odrzucił lub utracił. Ciekawi mnie zarówno historia tych miejsc, ich aktualny (częściowo) postludzki byt, jak i spekulatywna przyszłość. Niedługo obecne nieużytki mogą zniknąć, zagospodarowane przez postęp, jednak prędzej czy później w innej części miasta pojawią się nowe. Chciałem nagrać odgłosy z obszarów kolejowych, rur, dziur i innych przestrzeni mrocznych na Mokotowie i w Olszynce Grochowskiej w odwołaniu do idei kompostu Donny Haraway i mrocznej ekologii, szukając nieużytku idealnego. Chciałem zebrać i wypowiedzieć teksty z graffiti znajdujących się w tych miejscach, traktując je jak zaklęcia. Ostatecznie na jednym z takich tajemniczych monumentów — obelisku niedaleko Warszawianki — znalazłem imię niedawno zmarłej przyjaciółki. Nie szukałem go, lecz ono znalazło mnie. Wspomnienie utraty zawsze wraca nieproszone. Myślę, że śmierć jest w naszej kulturze tym, czym dla miasta nieużytek — zepchniętym, wypartym, mrocznym miejscem, pozornie pustym, a w istocie pełnym czegoś, czego nie potrafimy nazwać.

Witek Dąbrowski — grafik, rysownik, artysta wizualny i dźwiękowy. W przeszłości działał także jako animator kultury i aktywista związany z Osiedlem Jazdów. Od około pięciu lat rozwija praktykę artystyczną na polu dźwięku, sound artu, performansu dźwiękowego oraz muzyki elektronicznej. Jest członkiem kolektywu artystycznego Radio Uziemienie, wraz z którym zrealizował kilkanaście czytań performatywnych, działań soundartowych, spacerów dźwiękowych, słuchowisk na żywo i wydarzeń muzycznych. Lubi w sposób odrealniony mówić o realnych problemach. Interesują go rozważania futurologiczne, opowieści, eksperymenty myślowe, a także i związane z przyszłością lęki i nadzieje, szczególnie w kontekście katastrofy klimatycznej.

fot. Adam Durjasz


07. Olga Tsiashkevich, Breach

Interesuje mnie to, co się dzieje pomiędzy — pociągi, mosty, tunele, korytarze — fizyczne przestrzenie przejścia jako metafora momentów życia, kiedy stary porządek już się wyczerpał, a nowy jeszcze się nie ukształtował.

Zachwyca mnie ich potencjał: próbuję poprzez dźwięk oddać, jak to, z czym w nie wchodzimy, może zmienić się przy wyjściu. Staram się znaleźć sens w chaosie: oswajam przestrzenie liminalne jako równie znaczące jak konkretne punkty, jako miejsca, w których też można żyć, a nie tylko zapadać w hibernację.

Ten temat jest dla mnie również metaforą traumy przymusowej emigracji, która u wielu osób włącza (i nie wyłącza) syndrom „odłożonego życia”.

Olga Tsiashkevich — kompozytorka, autorka tekstów i artystka multidyscyplinarna, działająca na pograniczu muzyki, tańca, teatru, fotografii i innych sztuk wizualnych. Urodzona w 1989 r. w Mińsku. W przeszłości była wokalistką białoruskiego zespołu indie Clover Club. Od wielu lat jest również osteopatką. W swojej działalności bada, jak doświadczenia osobiste, ciało, głos, ruch, tekst, obraz i uwaga mogą się łączyć w żywą wypowiedź autorską.

fot. Adam Durjasz


08. Sebastian Świąder, Deep Dive

Interesuje mnie miasto jako praktykowanie: chodzenie, włóczenie się, przechadzanie, bieganie, docieranie, ale też wyjście poza wyznaczone szlaki, pokonywanie przeszkód i szukanie sposobu na obejście systemu. Co za tym idzie, interesują mnie różne aktywności, które z miasta korzystają — spontaniczne miejskie performanse, przekraczanie zastanego porządku, wymykanie się oczekiwaniom i wyobrażeniom. Fascynują mnie miejsca na styku, tam gdzie przyroda spotyka się z przemysłem, gdzie nikną plany urbanistyczne, gdzie wdziera się swoboda i chaos.

Ciągnie mnie do Olszynki Grochowskiej, do odgłosów zwierząt i maszyn, sygnałów na zajezdni i śpiewów ptaków. Zapraszam do przenikania przez warstwy dźwięku i zdarzeń, zatopienia się w głąb, niczym archeolodzy przecinający warstwy ziemi. Pod warstwą widoczną kryją się fantazje i marzenia, jak te o pływających przed wiekami na tych terenach wielorybach, których śpiewy mieszają się dziś z syrenami pociągów.

Sebastian Świąder — pedagog teatru, animator kultury, muzyk i performer. Gra na skrzypcach, syntezatorach, samplerach i instrumentach-samoróbkach. Projektuje i prowadzi warsztaty teatralne, muzyczne i performatywne dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych i seniorów. Tworzy spektakle i działania na styku performansu i teatru. Współpracuje z reżyserami przy realizacjach jako pedagog teatru, komponuje i wykonuje muzykę do spektakli. Za muzykę do spektaklu „Mazagan. Miasto” (Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, 2019) otrzymał nagrodę w 26. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Laureat nagrody specjalnej w ramach Warszawskiej Nagrody Edukacji Kulturalnej (2023).

fot. Adam Durjasz


09. Ola Stemplewska, między blokami

Utwór jest dźwiękowym portretem Sadów Żoliborskich — od warkotu rębaka mielącego gałęzie po głos sąsiada zza ściany klatki schodowej. To ogromny przywilej mieszkać na tym osiedlu. Czuję się z nim bardzo związana i zastanawiam się, czy podobną więź czują również osoby sąsiedzkie. Moją kompozycję tworzą głównie lokalnie zebrane nagrania terenowe, uwzględniające również głosy nieludzkie.

Interesuje mnie temat środowiska zamieszkania — tego, jak jesteśmy osadzeni w przyrodzie, jak z nią współżyjemy, jak wytwarzamy więzi z ludźmi i nieludźmi, a także jak na to, gdzie i w jakich warunkach możemy mieszkać, wpływa kapitał.

Ola Stemplewska — architektka i absolwentka studiów miejskich. Szuka ukojenia w cichych zakątkach głośnego miasta. Współorganizowała Ogólnopolskie Spotkania Studiujących Architekturę pod hasłem Sanatorium. Poza pracą meandruje pomiędzy poezją, fotografią, muzyką i filmem. Lubi chodzić, czasami tańczyć, a jej ulubioną pozycją w jodze jest mostek.

fot. Adam Durjasz


10. Alex Banaszkiewicz, Listening Correction Protocol, głos narratorki: Hanna Wojtóściszyn

W swojej pracy zajmuję się antropologią dźwięku i akustemologią, czyli dziedziną badań skupioną wokół rozumienia dźwięku w jego kontekście historycznym. Skupiam się na tym, co pozostaje niewidoczne, ale może zostać odkryte poprzez dźwięk. Ważnym elementem mojej praktyki jest także społeczny wymiar akustyki: pytania o to, kto jest słyszany, czyje głosy mają możliwość wybrzmieć, a kto pozostaje poza wspólną przestrzenią słuchania. Zwracam uwagę na to, że słuchanie nigdy nie jest neutralne. To, co słyszymy, zależy od miejsca, w którym żyjemy, naszych doświadczeń i tego, czemu poświęcamy uwagę.

Alex Banaszkiewicz — realizator dźwięku, sound designer i student psychologii społecznej. Pracuje przy filmach dokumentalnych i fabularnych, równolegle rozwijając autorską praktykę na pograniczu field recordingu i sound studies. Interesuje się relacją między pamięcią, przestrzenią i słuchaniem, badając, w jaki sposób dźwięk kształtuje doświadczenie miejsc oraz relacje społeczne. Jest również autorem audycji poświęconej muzyce eksperymentalnej w Radiu Kapitał.

fot. Adam Durjasz


„Był to niezwykle intensywny czas spotkań, rozmów i wzajemnego inspirowania. Jednocześnie całość była osadzona w bezpiecznych ramach, które pozwalały uniknąć przebodźcowania i przemęczenia.

Zostaliśmy zaproszeni do współtworzenia wyjątkowej przestrzeni, w której każda osoba, niezależnie od swoich umiejętności i doświadczenia, była równoprawną artystką lub artystą. Dla mnie był to czas osobistej transformacji, a przede wszystkim odbudowy zaufania do grupowego procesu twórczego. Dzięki temu w utworze «Direction: Loss» odważyłam się sięgnąć po bardzo osobisty i delikatny temat utraty i żałoby. Indywidualna perspektywa, którą miałam dotychczas, w efekcie kolektywnej pracy nabrała warstw i nowych znaczeń” — opisuje udział w procesie artystyczno-społecznym Sara Kałużna.

„Metodę pracy w procesie artystyczno-społecznym stosowaliśmy już wcześniej w Domu Sztuki, gdy zajmowaliśmy się lokalną historią żydowską i opowieściami mniejszości językowych.

Tym razem za temat przyjęliśmy po prostu miasto — tę przedziwną, złożoną sieć połączeń i nakładających się warstw. Jako narzędzie pracy zaproponowałem nagrania terenowe i komponowanie w nurcie wciąż instytucjonalnie marginalizowanej muzyki elektronicznej, a także rozmowy i chwile ciszy. Pomysł wziął się z wieczornego nasłuchiwania pociągów, których infrastruktura wyznacza grochowski rytm bardziej niż niejedna ulica. Rano zwykle panuje tutaj cisza, jeśli akurat niczego się nie rewitalizuje. Ze splotu tych perspektyw i wspólnej, kilkumiesięcznej pracy powstał album muzyczny «Szum, szept, szmer»” — zapowiada kurator i prowadzący proces Dorian W. Widawski. 


Partneruje:
Sinfonia Varsovia

Patronują medialnie:
Notes Na 6 Tygodni, Radio Chillizet