Grochów to nie tylko ciepła woda w kranie. Apel związany z torem kolarskim „Nowe Dynasy” i polityczną troską o lokalne dziedzictwo

Spacer w ramach procesu konsultacyjnego, fot. Ju Jablonska.


Grochów i Praga-Południe nie są jakimś tam miejscem na uboczu, obrzeżem Warszawy. Zapisały się ogólnopolskiej historii w naprawdę różnych jej kontekstach — rozwijały się tu innowacyjne praktyki społeczne i artystyczne. Powstawały tutaj idee wyprzedzające swój czas.

Potrzeba było wielu lat działań organizacji pozarządowych, by historia kibucu znalazła się w polu zainteresowania władz lokalnych. Proces przywracania blasku zabytkowej Piekarni Rajcherta, po okresie społecznych starań, wreszcie się rozpoczął. Kolonia Praussa — unikatowa zarówno lokalnie, jak i w skali kraju — wymaga stałego oddolnego zaangażowania, by nie popaść w zapomnienie. Pamięć o „Corze”, gdzie działała legendarna Grażyna Hase i Akademia Ruchu, także czeka na wydobycie spod gruzów i osiedli mieszkaniowych.

Tor kolarski „Nowe Dynasy” też został porzucony przez władze. Ten eksperyment urbanistyczny i sportowy zapisał się w historii, a pamięć o tym miejscu jest pielęgnowana przez lokalną społeczność. Innego zdania jest lokalna władza, która w czasie ostatniej sesji rady dzielnicy Praga-Południe zagłosowała przeciwko wpisaniu toru kolarskiego RKS „Orzeł” do rejestru zabytków. Wyjątkowo jednomyślnym stanowiskiem przyjętym przez kluby Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości dano wyraz braku szacunku do przeszłości i niezrozumienia tego, jak kształtowana jest przyszłość.

Nie potrafimy zrozumieć dlaczego lokalnym władzom tak przeszkadza, że zawiązała się społeczność, która chce o tym miejscu pamiętać. Która chce, by Praga-Południe była nie tylko nowoczesna, ale też świadoma swojej historii — by była dzielnicą złożoną, różnorodną, a nie jedynie zbiorem kolejnych osiedli deweloperskich. Praga-Południe naprawdę zasługuje na coś więcej niż ciepła woda w kranie i równe chodniki, chociaż — jak wiemy — i z tym jest problem.

Szczęśliwie w tym wypadku merytoryczną decyzję podejmie osoba merytorycznie do tego przygotowana — konserwator zabytków. Mamy nadzieję, że ta decyzja pokaże, że dziedzictwo Grochowa i całej Pragi-Południe ma znaczenie — dziś i w przyszłości.